
Brak terminów

Mężczyźni są z Marsa, Kobiety z Wenus
Spektakl KoEdukacyjny
Wyobraź sobie mężczyznę i kobietę w momencie, w którym się poznali i zakochali.
On nigdy się nie spóźnia, wciąż chce jej imponować, przynosi kwiaty, uważnie słucha. Jest szarmancki i czarujący, czuły i wrażliwy, niczym książę na białym koniu! Ona jest szczęśliwa, zadowolona ze wspólnie spędzanego czasu, podekscytowana każdym spotkaniem, nie krytykuje, nie narzeka, uśmiechnięta i zawsze wdzięczna za okazywaną przez niego troskę, prawie jak księżniczka z bajki. Mówią wspólnym językiem, językiem zakochanych, po prostu są szczęśliwi.
Wygląda to trochę tak, jakby książę przechodził rozmowę kwalifikacyjną, a księżniczka prezentowała próbkę reklamową.
Relacje się zacieśniają, sielanka trwa, ale tu i ówdzie „kran zaczyna przeciekać”; krytyczna uwaga, drobne spóźnienie, zapomnienie, mała złośliwość … na początku zakochani nie przejmują się takimi drobiazgami, starają się nie zwracać na nie uwagi, jest przecież tyle ważniejszych rzeczy. Jednak denerwuje ich to. Tracą punkty. Rośnie mur nieufności, narastają frustracje. Jest coraz gorzej, a oni nie rozumieją dlaczego.
Kiedy ona go krytykuje mówiąc:
„Nigdy nie robisz tego, o co cię proszę.”
„W ogóle mnie nie rozumiesz!”
„Czy ty mnie słuchasz?”
„Czy ty mnie jeszcze kochasz?
On zaczyna ją pouczać bagatelizując jej uczucia:
„O co ci chodzi? Uspokój się.”
„Dobra, nie rozmawiajmy już o tym.”
„I o co ta awantura? Przecież nic się nie stało. Nie powinno ci być przykro.”
„No i co ty masz znowu za problem? Czepiasz się.”
Każda z tych frustracji może być kroplą, która w końcu przepełni czarę.
Krok po kroku oddalają się, zaczynają żyć obok siebie, tworząc dwa światy, pełne gniewu i poczucia straty. Po wielu latach takiego życia oboje zaczynają się zastanawiać, czy żyli razem, czy osobno? Czy oprócz cudownych dzieci i niespłaconego kredytu łączyło ich coś jeszcze? Co poszło nie tak?
A co by było gdyby udało im się zrozumieć siebie nawzajem? Swoje potrzeby, uczucia i intencje? Czy potrafiliby wspólnymi siłami dbać o swój związek, szanując to, co ich dzieli i doceniając to, co ich połączyło? Gdyby ona ufała mu bezgranicznie, akceptowała takim, jaki jest, bez prób zmieniania go wedle swoich upodobań? Gdyby on troszczył się o nią w sposób jakiego ona oczekuje? Czy potrafiliby zrozumieć czego potrzebują od siebie nawzajem? On – aprobaty i docenienia, ona – zrozumienia i szacunku.
Gdyby dali sobie szansę na zrozumienie, że oboje są najzupełniej normalni, chociaż kompletnie inni.
Jak wyglądałoby ich życie, gdyby w pewnym momencie umieli zareagować na to, co się zaczęło psuć? Jaki mogliby stworzyć duet, jakim człowiekiem mogłoby się stać każde z nich?
Myślisz, ze którekolwiek z nich naprawdę może powiedzieć, że zrobiło WSZYSTKO...?
Spektakl
Rekomendacja Johna Gray'a
Copyright (c) 2010 Mężczyźni są z Marsa, Kobiety z Wenus MarsWenus.pl. Wszystkie Prawa zastrzeżone
